czwartek, 13 kwietnia 2017

Kilka słów o fiolecie




Fiolet - niezwykły kolor.
Barwa ludzi uduchowionych i oryginalnych. Ulubiony kolor wielu artystów.
W chrześcijaństwie oznacza Mękę Chrystusa i pokutę. W imperialnej Anglii był symbolem żałoby. 

Tak naprawdę pierwszym słynnym fioletem była tzw. purpura tyryjska, wytwarzana już w starożytności ze ślimaków z rodziny rozkolców. Nazywała się ,,purpurą", ale jej barwa była raczej zbliżona do fioletowej. Niezwykle kosztowna, była barkrólów i cesarzy. Wspominana jest już w najdawniejszych czasach.
W ,,Iliadzie” Homera pas Ajaksa jest purpurowy, w ,,Odysei"
purpurowe są narzuty na łożu małżeńskim Odysa. Safona w VI w p.n.e w swoim poemacie wspomina o obuwiu barwionym purpurą. I jeszcze purpura w Starym Testamencie.To wszystko brzmi bardzo luksusowo, starożytnie i fascynująco, prawda?
Ale czasy się zmieniały i pojawiały się mniej kosztowne i mniej elitarne fiolety. Aż powoli osiągnęliśmy sytuację, która panuje w czasach współczesnych, gdy fiolet wytwarzany jest syntetycznie i jest powszechnie dostępny.

Jeśli chodzi o barwę fioletową w malarstwie, to też oczywiście przeszła ona swoją ewolucję. Przełomem był, jak mówią historycy, XIX wiek, gdy powstały nowe farby fioletowego koloru, pozwalające uzyskać tę barwę bez mieszania czerwieni z błękitem. 
Fiolet był bardzo ważny dla impresjonizmu.
,,Odkryłem wreszcie prawdziwy kolor atmosfery" - powiedział kiedyś Claude Monet - ,,To fiolet. Świeże powietrze jest fioletowe". Ach, te ,,Fioletowe cienie i lawendowe plamki światła, które ożywiały stogi siana i lilie wodne Moneta"... (jak pisze Sarah Gottesman). Zawdzięczamy je, jak mówi dalej Gottesman, w dużym stopniu świeżo wynalezionym, XIX-wiecznym fioletom w tubkach. Fiolet manganowy, fiolet kobaltowy -  stały się ukochanymi farbami impresjonistów. Uwielbiali je oni do tego stopnia, że krytycy zarzucali im ,,fioletomanię" (Za: Sarah Gottesman, źródło poniżej).


Od lewej: fiolet manganowy, fiolet kobaltowy



Claude Monet, Most Waterloo, efekt światła słonecznego

Claude Monet, Zachód słońca nad Sekwaną w pobliżu Lavacourt, zima

Claude Monet, Lilie wodne


Kolejnym takim nawiedzonym malarzem fioletu był Wassily Kandinsky, który w pewnym okresie mocno eksponował ten kolor w swoich czarodziejskich obrazach. Nie wiem, jak Wy, ale ja mam niesamowitą słabość do niektórych obrazów Kandinsky'ego. I - jeśli czyjaś zachęta może na kogokolwiek wpłynąć  - bardzo, bardzo zachęcam do obejrzenia jego prac. To on jest autorem tego niesamowitego stwierdzenia: ,,Tak jak pomarańcz jest czerwienią uziemioną poprzez kolor żółty, tak fioletowy jest czerwienią uduchowioną  za sprawą niebieskiego". Uwielbiam te słowa. Dalej mówi: ,,Dla oddania nieziemskiego klimatu użyta do fioletu czerwień musi być w zimnym odcieniu."
Poniżej ,,uduchowione" i ,,nieziemskie" obrazy Kandinskiego z fioletem. 


Wassily Kandinsky, Błękitna Góra


Wassily Kandinsky, Monachium-Schwabing z Kościołem Świętej Urszuli


Wassily Kandinsky, Para jadąca konno



Tak na marginesie: fiolet lubił też Van Gogh.
Fioletowe kamienie szlachetne mają w sobie ,,coś"

Amethyst gem stone texture flickr William Warby


Podobnie jak fioletowe wnętrza.

                                                         

Osoby, które lubią fioletowe ubrania, mają pociąg do rzeczy pięknych, bogatych, nie znoszą miernoty. Są tajemnicze i dumne, potrafią zadziwiać ludzi swoją intuicją i filozoficznymi przemyśleniami. Pociągają je tajemnice, zagadki, ryzyko. Wg: https://zwykla.wordpress.com/2008/04/09/kolory-a-nasze-zycie-%E2%80%93-symbolika-i-znaczenie-kolorow/








Fiolet i róż to bardzo kobiece połączenie.


Na koniec  - słowa z wiersza M.Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej:


Oto jest fiolet – drzewa cień idący żwirem,
fiolet łączący miłość czerwieni z szafirem.

(Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Barwy)





Źródła:
Wikipedia anglojęzyczna
Sarah Gottesman, A Brief History of Color in Art. The Art Genome Project, na stronie: https://www.artsy.net/ tłumaczenie moje https://zwykla.wordpress.com/2008/04/09/kolory-a-nasze-zycie-%E2%80%93-symbolika-i-znaczenie-kolorow/
Studium koloru fioletowego PDF

 
 

Zastrzegam sobie prawa do tego tekstu

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Baśnie w moich oczach


Anton Lomaev, Ilustracja do ,,Małej Syrenki"


Dzisiaj wpis troszkę inny niż zazwyczaj, nie o malarstwie, chociaż także ze sporym materiałem ilustracyjnym.

Oczarowana jakiś czas temu znalezionymi w sieci ilustracjami do baśni oraz pod wrażeniem kilku mniej popularnych utworów Andersena, wróciłam do tematyki baśniowej.

Baśnie to temat bliski nam wszystkim; są naszą wspólną własnością. Ja jednak chciałabym, żeby ten wpis był dość osobisty.

Co mnie ostatnio urzeka w baśniach?

Ich bohaterowie dla ratowania swoich przyjaciół zdolni są do bezgranicznych wysiłków i poświęceń, jak Gerda udająca się do strasznej Krainy Królowej Śniegu w poszukiwaniu Kaja czy syn, który idzie na drugi koniec świata, aby przynieść choremu ojcu wody żywej. Ponoszą ofiary, cierpią za innych, oddają samych siebie za swoich bliskich - Eliza z ,,Dzikich łabędzi" Andersena zgadza się ponieść straszną ofiarę dla odczarowania swoich jedenastu braci: upleść dla każdego z nich koszulkę z pokrzyw, przy czym przez cały czas trwania tej pracy nie wolno jej wypowiedzieć ani słowa. Nieodparcie kojarzy mi się to z chrześcijańską ideą ofiary i poświeceniami, jakie święci podejmowali za grzeszników. 

W baśniach tak często występuje motyw, który uwielbiam: rycerza pokonującego smoka. A smok, jak wiadomo, jest od najdawniejszych czasów chrześcijańskim symbolem zła. 
Dlaczego tak lubię ten motyw? Może dlatego, że mieści się w nim jednoznaczne określenie przeciwnika=zła i unicestwienie go definitywne, fizyczne. I święci, i bohaterowie baśni ,,nie mieli problemu" z jasnym nazwaniem zła i grzechu w sobie i wokół siebie i z podjęciem bezkompromisowej walki z nim.
Postacią, w której historii mieszają się dwa porządki, realny i baśniowy, był święty Jerzy. Z jednej strony istnieje legenda o Jerzym, który zabił smoka i wyswobodził księżniczkę, a z drugiej Jerzy to autentyczna, udokumentowana historycznie postać, żołnierz w armii rzymskiej i święty męczennik z czasów Dioklecjana.


Vittore Carpaccio, Święty Jerzy zabija smoka
  


Prerafaelicka wersja historii o świętym Jerzym, ukazująca miłość jego i ocalonej przez niego księżniczki Sabry.

Dante Gabriel Rossetti, Wesele świętego Jerzego i księżniczki Sabry


Kolejny wątek, który mnie urzeka? Historia zaklętej, uwiezionej bądź śpiącej królewny, którą książę  musi uwolnić, odczarować czy obudzić. Pomóc mu w tym może tylko własna odwaga, mądrość, dobroć. I jest to bardzo trudne zadanie. Dlatego  w Perraultowskiej wersji baśni o Śpiącej Królewnie nie odpowiada mi to, że kiedy zjawia się Ten Właściwy Książę, ciernie zarastające zaklęty zamek same się przed nim rozstępują, robiąc mu przejście. Tak być nie powinno, przecież książę powinien zmagać się z tymi kolczastymi krzakami, siec je mieczem, z trudem się przez nie  przedzierać; powinny one go ranić i zagradzać mu drogę. Powinien stanąć przed księżniczką zmęczony, ale pełen chwały. Bo wszak osiągniecie każdego prawdziwego Dobra musi być trudne.
  


Kinuko Craft, Ilustracja do ,,Śpiącej Królewny"


Chcę wspomnieć jeszcze o cudownej baśni Andersena ,,Mała Syrenka", do której również nie tak dawno temu wróciłam i do której ilustracja rozpoczyna ten post. Powtarzam: Andersena, nie Disneyowskiej animacji. Syrena za możliwość zdobycia wzajemności ukochanego oddaje swój piękny głos i godzi się na dotkliwy ból fizyczny, a gdy nie udaje jej się pozyskać uczucia człowieka, oddaje za niego życie, pozwalając mu być szczęśliwym z inną. Opowieść, pełna smutku, jest zarazem wielkim hołdem złożonym bezinteresownej miłości.


Elizabeth Sherry, Ilustracja do ,,Małej Syrenki"


Warto wrócić do klasycznych baśni. Do tych opartych na  motywach ludowych, jak Kopciuszek, Czerwony Kapturek, Kot w butach i inne baśnie spisane przez Charlesa Perraulta i braci Grimm. A także do literackich baśni Andersena. Czytajmy ich oryginalne wersje. Zwróćmy uwagę, że na rynku księgarskim istnieje wiele ich marnych przeróbek, co naprawdę woła o pomstę do nieba, bo odzierają one te dawne, cudowne baśnie z ich głębi treściowej i wartości literackiej. Uważajmy na nie, nie kupujmy ich. Po co nabijać kieszeń tym wydawcom. Zainwestujmy w piękne wydanie prawdziwych baśni w dawnym, klasycznym tłumaczeniu Jeśli nie możemy wydać dużo, tanie, ,,szkolne" wydania lekturowe - wystarczą. Poczytajmy dziecku, poczytajmy sobie. To nasza europejska tradycja, nasza kultura.

A tym, którzy chcieliby poczytać trochę baśnie i o baśniach, nie ruszając się od komputera, polecam wspaniałą witrynę Podróż w Krainę Baśni, stworzoną przez Beatę Magdalenę R. na: http://basnie.republika.pl/
Można tam znaleźć wybrane klasyczne opowieści Andersena, Grimmów i Perraulta w wiernych tłumaczeniach, a także biografie autorów i wiele pożytecznych informacji ,,polonistycznych", w tym również zadania dla uczniów. Można więc tę stronę wykorzystać też do nauki z dzieckiem.
Ja znalazłam tam dla siebie na przykład przepiękne tłumaczenie ,,Śpiącej Królewny" Perraulta, które mnie zachwyciło swoim stylem i humorem.

Cóż tu więcej można dodać? Chyba na zachętę dorzucić jeszcze tylko  kilka czarujących ilustracji do baśni. 


Ilustracja Erin Kelso do ,,Wieloskórki" braci Grimm



Piękna ilustracja Edmunda Dulaca do ,,Królowej Śniegu"




Ilustracja Williama Roberta Symondsa do baśni braci Grimm ,,Żabi król"




Arthur Rackham, ,,Księżniczka na ziarnku grochu" Andersena




Kinuko Craft, ilustracja do ,,Kopciuszka"
,,Kopciuszka" znamy w dwóch wersjach: tej spisanej przez Perraulta i przez Grimmów.



Roberto Innocenti, Śpiąca królewna




 Nadezhda Illarionova, Calineczka







Nadezhda Illarionova, Śpiąca królewna




I jeszcze cudne ilustracje  do ,,Dzikich łabędzi" Andersena.

Anton Lomaev:








 Nadezhda Illarionova:













Charles Perrault, Bajki Babci Gąski (I wyd. 1697), zawierające powszechnie znane, oparte na motywach ludowych utwory: Czerwony Kapturek, Śpiąca Królewna, Kopciuszek, Kot w butach, Knyps z Czubkiem, Ośla skórka, Sinobrody, Tomcio Paluch, Wróżki

Wilhelm i Jacob Grimm, Baśnie, oparte na podaniach i opowieściach ludowych (I wyd. 1812, 1815)

Hans Christian Andersen, Baśnie (I wyd. 1835, 1836, 1837)





Zastrzegam sobie prawa do tego tekstu