sobota, 25 marca 2017

Ośla Skórka i Święta Dymfna

Znacie baśń o Oślej Skórce? Nie? To posłuchajcie.
Oślą Skórką jest ona w wersji, którą bardziej lubię,
francuskiej, spisanej przez Charlesa Perraulta; w niemieckiej wersji Grimmów jest to Wieloskórka.  

Pewien król po śmierci swojej żony popadł w swego rodzaju szaleństwo i zapragnął się ożenić z własną córką. Wydawało mu się bowiem, że tylko ona dorównuje urodą zmarłej królowej. Przerażona księżniczka za radą Matki Chrzestnej-Wróżki (w baśniach wskazane jest bowiem, żeby w pobliżu była taka pomocna osoba) jako warunek za oddanie swojej ręki zażądała od ojca-króla kolejno trzech niezwykłych sukien: koloru słońca, koloru księżyca i koloru pogody. Opiekunka-Wróżka sądziła, że te żądania odstraszą obłąkanego ojca. Niestety król wszystkie je spełnił. Wobec tego Matka Chrzestna kazała księżniczce zażądać skóry złotodajnego osiołka, a gdy i to życzenie zostało spełnione, widząc, że nie ma innego wyjścia, doradziła jej ucieczkę. Królewna zabrała z sobą niezwykłe dary, które przyczyniły się później do tego, że poznała królewicza. Po pewnych perypetiach historia zakończyła się szczęśliwą miłością i weselem. Był na nim także król-ojciec, który odzyskał rozum i pogodził się z córką. 


Toshiyuki Enoki, Ilustracja do ,,Oślej Skórki"

Tyle baśń. A życie?

Myślę, że zaskoczę Was tak samo, jak i ja byłam zaskoczona, informacją, że podobna historia miała miejsce i w życiu. Przynajmniej, jeśli wierzyć chrześcijańskiej legendzie. Święta Dymfna (Dympna) żyła w VII wieku i miała być córką irlandzkiego władcy o imieniu Oriel. Oszalały po śmierci żony król zapragnął poślubić córkę, hołdując pogańskim zwyczajom. Dymfna jednak przyjęła już wcześniej chrześcijaństwo i nie mogła się na to zgodzić. Ratując się przed kazirodczym związkiem, uciekła wraz ze swoim spowiednikiem
Niestety król odnalazł córkę i zabił ją. Oboje wraz ze spowiednikiem zostali ścięci mieczem niedaleko dzisiejszej miejscowości Geel w Brabancji. Tak mówi podanie. Ponieważ króla uznano za umysłowo chorego, święta Dymfna stała się patronką osób cierpiących na choroby psychiczne
U nas jest świętą mniej znaną, czczona jest najbardziej w Irlandii i może dlatego ukazywana jest często z motywami zielonymi lub nawet z zieloną koniczyną, która jest przecież symbolem Irlandii. 


Gerard Seghers, Męczeństwo św. Dymfny i św. Gereberna

Ten, kto zna trochę twórczość Caravaggia, wie oczywiście, ze nie jest to wizerunek świętej Dymfny. Ten obraz jednak wydał mi się odpowiedni jako przedstawienie świętej niewiasty-męczennicy.

Baśnie, jak wiadomo, są spisanymi opowieściami ludowymi. Może więc makabryczna historia świętej Dymfny przetrwała gdzieś w świadomości ludowej  i przekształciła się później w baśń o Oślej Skórce?
Tułaczka bohaterki w lej Skórze mogłaby być transpozycją poniżającej dla królewskiej córki ucieczki.  

Historia Dymfny skończyła się nieszczęśliwie. Nikt nie uratował jej przed chorym ojcem. Nie przejrzał on na oczy i nie prosił jej o przebaczenie, jak to miało miejsce w baśniowej opowieści
Wstawia się Ona teraz za wiernymi jako Męczennica.





Źródła:

Charles Perrault, Bajki Babci Gąski (wyd. 1697)

weselewesel.lap.pl/aktualnosvci.2016/Patronowie/info-sw-Dymfna-Jul2015.pdf






Zastrzegam sobie prawa do tego tekstu.


czwartek, 23 marca 2017

Zapowiedź Męki i kontrowersje





Obraz Millaisa ,,Chrystus w domu rodziców" wydaje nam się bardzo szacownym i pobożnym dziełem.

Pomyśleć, że wywołał kiedyś oburzenie wiktoriańskich krytyków...

Ale po kolei. Jesteśmy oczywiście w warsztacie ciesielskim świętego Józefa. Jest w nim zresztą obecna, jak widać, cała Rodzina.
Oglądamy pewien wypadek. Mały Jezus podczas pomagania Opiekunowi skaleczył się w rękę. Stoi w centrum. Maryja, całując Go, usiłuje pocieszyć. Kobieta w pomarańczowej chuście, prawdopodobnie święta Anna, chce usunąć gwoźdź, który stał się przyczyną wypadku. Święty Józef ogląda skaleczenie. Z prawej strony podchodzi krewniak Jezusa, przyszły święty Jan Chrzciciel, niosąc naczynie z wodą do obmycia rany. Uwaga wszystkich obecnych jest skupiona na Dziecku, co wydaje się zrozumiałe. Poruszenie wokół wypadku uwydatnia jednak jego symboliczne, niepokojące, prorocze znaczenia, każąc w nim zobaczyć zapowiedź przyszłego Ukrzyżowania Jezusa. Dłoń została skaleczona w podobnym miejscu, co w czasie ukrzyżowania, a gdy przyjrzeć się uważniej powiększonemu detalowi, widać, że kropla krwi  spadła także na stopę, co już dopełnia obrazu ran poniesionych na krzyżu. 
 





Cały obraz obfituje w symbolikę religijną. Obcęgi i gwoźdź na stole oraz inne narzędzia widoczne w warsztacie ewidentnie nawiązują do Męki Pańskiej. Trójkątna węgielnica (przyrząd murarski) nad głową Jezusa kojarzy się z Trójcą Świętą; drabina - z Drabiną Jakubową ze Starego Testamentu. Przysiadła na niej gołębica, która symbolizuje Ducha Świętego. Woda, którą niesie mały święty Jan, stanowi prefigurację chrztu Jezusa. Przyglądający się wszystkiemu z lewej strony pomocnik świętego Józefa jest przedstawicielem przyszłych apostołów, którzy będą później świadczyć o życiu Jezusa. Przez otwarte drzwi zagląda stadko owiec, które symbolizują przyszłą wspólnotę wiernych.




Obraz zawiera więc cały zespół mistycznych znaczeń.
Wydaje się niemożliwe, aby mógł kogoś oburzyć. A jednak w swoim czasie został ostro zaatakowany przez wiktoriańskich krytyków. Dlaczego? Za zbyt realistyczne przedstawienie, zbanalizowanie, ich zdaniem, Świętych Osób. Wyglądają One tutaj jak przeciętni, biedni angielscy robotnicy; przedstawieni zostali w ,,niechlujnym", zabałaganionym warsztacie, którego podłoga zarzucona jest wiórami. (Millais odwzorował podobno rzeczywisty, współczesny sobie warsztat ciesielski na Oxford Street). Maryja sprawia wrażenie zabiedzonej i wymizerowanej, ma zmarszczki na czole (!), Święty Józef ma żylaste ręce. Sam wielki Dickens mścił się podobno nad przedstawieniem Postaci Małego Jezusa, grzmiał, że został On ukazany w ,,koszuli nocnej" i że ma krzywą szyjkę... 




Oskarżano młodego malarza o profanację tematu czy wręcz o bluźnierstwo.
 
Hm... Nam już dzisiaj raczej trudno zrozumieć podobne uprzedzenia...  Jak wynika z kilku tekstów z katolickich czasopism i portali, dzieło to jest dzisiaj postrzegane pozytywnie, jako wzruszające przedstawienie Zbawiciela w świetle zapowiedzi Jego Męki i Zmartwychwstania.

Może więc zostawmy dawnych anglikańskich (?) krytyków z ich zgorszeniem, a my pozostańmy przy naszym współczesnym przekonaniu, pocieszając się dodatkowo myślą, że młody malarz szybko zyskał uznanie następnymi swoimi obrazami.   




Literatura:

Wikipedia polska

Wikipedia anglojęzyczna

Tekst Frances Fowle o obrazie ,,Chrystus w domu Rodziców" na stronie Tate Gallery: http://www.tate.org.uk/art/artworks/millais-christ-in-the-house-of-his-parents-the-carpenters-shop-n03584
 
Leszek Śliwa, Zapowiedź ukrzyżowania, Tygodnik Gość Niedzielny 11/2014; gosc.pl
http://gosc.pl/doc/1915300.Zapowiedz-ukrzyzowania



 

Zastrzegam sobie prawa do tego tekstu.



 

sobota, 18 marca 2017

Średniowieczna love story, czyli Dante i Beatrycze

Właściwie czy love story? Niewiele o niej wiemy. Jest to jedna z tych literackich miłości, co do których niewiele jest znanych i potwierdzonych faktów, a za to istnieje mocno zakorzeniona w kulturze legenda. Kolejny dowód na silę talentu, który nawet z bardzo wątłego
,,materiału" faktograficznego potrafi stworzyć nieśmiertelną historię.
Dante około roku 1285 ożenił się z Gemmą di Manetto Donati, która urodziła mu troje lub czworo dzieci. Jednak wcześniej przeżył nieszczęśliwą miłość do Beatrycze. Wielu badaczy utożsamia ją z Beatrice Portinari, która była córką florenckiego bankiera Folco Portinariego oraz od 1286 r. żoną Simone Bardiego.
Umarła ona przedwcześnie w 1290 roku.
Według jednej z wersji legendy o tej miłości Dante i Beatrycze po raz pierwszy spotkali się jako dzieci. Do tego urokliwego wątku nawiązuje dzieło Simeona Solomona poniżej.
Według relacji samego Dantego, Beatrycze podczas ich
pierwszego spotkania miała na sobie ozdobną, karmazynową suknię, przewiązaną pasem.
Po śmierci ukochanej Alighieri opisał dzieje swojej miłości w książce ,,Vita nuova" (Życie nowe). Umieścił też Beatrycze w ,,Boskiej Komedii'', gdzie jako święta, idealna kobieta przeprowadza go przez niebo.
Możliwe jest, ze Dante spotkał ukochaną zaledwie kilka razy w życiu. Nie jest pewne, czy jej pierwowzorem była rzeczywiście Beatrice Portinari. Niektórzy wątpią nawet, czy idealna Beatrycze w ogóle istniała...
Tak czy inaczej, więcej tu niewiadomych niż ,,danych". Nie zmienia to jednak faktu, ze Beatrycze jest i przetrwała w naszej świadomości.

Istnieje sporo obrazów, które przedstawiają scenę spotkania Dantego z Beatrycze lub też ich wędrówkę przez niebo albo w ogóle odwołują się do motywu miłości poety. Wybrałam te dzieła, które wydały mi się najprzyjemniejsze, jak zwykle licząc na to, że mój gust nie będzie za bardzo odbiegał od Waszego :)

 
Raffaello Sorbi, Dante spotyka Beatrycze
Simeon Solomon, Pierwsze spotkanie Dantego z Beatrycze

Christopher Rojas, Dante i Beatrycze nad brzegami Lety



A oto fragment obrazu Henry'ego Holiday'a przedstawiającego scenę, gdy Dante spotyka Beatrycze z towarzyszkami nad brzegiem Arno.
Myślę, że Beatrycze to ta w białej sukni.

Henry  Holiday, Spotkanie Dantego Alighieri z Beatrycze Portinari nad rzeką Arno, fragment


Namalowano też niejeden fikcyjny portret Beatrycze. Wybrałam ten Elisabeth Sonrel, bo jakoś jest mi najbliższy.

Elisabeth Sonrel, Beatrice Portinari

Czerwona suknia być może nawiązuje do pierwszego spotkania poety z ukochaną.
A tak ja sobie wyobrażam Beatrycze. Zamieszczam tu obrazy zupełnie nie związane z tematem, lecz przedstawiające kobietę bliską mojemu wyobrażeniu o idealnej wybrance poety.

Elisabeth Sonrel, Las Brocéliande

Gustave Jean Jacquet, Młoda dziewczyna w czerwonej sukni


Dzięki za odwiedziny i proszę o komentarze!
Zapraszam ponownie! :)))